Raport specjalny - Indie

Zawsze chciałem pojechać do Kaszmiru słynącego z pięknych krajobrazów i bajkowej scenerii jeziora Dal. Kaszmir był dla mnie słowem - zaklęciem, marzeniem, które nie pozwalało zapomnieć, a każde marzenie - jak powiedział pewien mądry człowiek - jest nam dane wraz z mocą potrzebną do jego spełnienia. Musimy tylko bardzo chcieć je zrealizować. Nam udało się to w zeszłym roku.

czytaj więcej czytaj więcej

Ladakh to prawdziwa perełka, którą polecam każdemu, kto chce zobaczyć jeden z ostatnich fragmentów wielkiego kulturowego dziedzictwa Tybetu.

czytaj więcej czytaj więcej

Jadąc do Kalkuty można być pełnym obaw. Nie raz nie dwa słyszało się opinie typu „kto nie był w Kalkucie, nie był w Indiach”, że choćby nie wiadomo, jak wiele widział, Kalkuta go poruszy. Obrazy przerażającej biedy i nędzy stają przed oczami, w pamięci szuka się pierwszych wstrząsów – by tak rzec – społecznych, jakich doświadczyło się do tej pory poznając Hindustan. Czy naprawdę może być gorzej niż w Bombaju, gdzie jadąc z...

czytaj więcej czytaj więcej

Pojawienie się wyznawców islamu w Indiach datuje się na VII wiek. Początkowo byli to kupcy arabscy, którzy przypływali na zachodnie wybrzeże wyłącznie w celach handlowych, zakładając tam swoje kolonie. W pewnym momencie zaczęli się osiedlać na stałe, gdy tymczasem od strony północnej napływali wojownicy. Kolejnego muzułmańskiego podboju zbrojnego dokonały przybyłe w X wieku z zachodu ludy afgańsko – tureckie, w efekcie czego utworzono...

czytaj więcej czytaj więcej

Leżący na północ od Delhi stan Himachal Pradesh nie przypomina Indii znanych z kolorowych folderów. Dlatego warto tam pojechać. Opatulone szczelną powłoką smogu Delhi śmierdzi i odpycha od siebie od razu po wyjściu z samolotu. Lepka, wilgotna atmosfera, ryk klaksonów i nachalność rikszarzy sprawiają, że chce się stąd wiać jak najszybciej. Szybko obieramy pierwszy cel podróży – leżący na północy Indii stan Himachal Pradesh.

czytaj więcej czytaj więcej

Mam 40 stopni gorączki, wymioty i biegunkę. Pokój w pakistańskim hotelu przypomina salę szpitalną. Wokół czterech, przykrytych prześcieradłami łóżek, wznoszą się ściany wyłożone białymi kafelkami. Na stoliku stoi apteczka z coraz mniejszym zasobem leków. Nawet nie zastanawiamy się co mogło zaszkodzić - sok z bambusa, śliwki kupione u ulicznego handlarza, czy może napój mango, do którego przez przypadek wpadła pakistańska mucha.

czytaj więcej czytaj więcej